Kolega Tadeusz Świtoń z Akademickich Spotkań z Mistrzami, na WSKSiM w Toruniu, przysłał wiersz napisany przez nieznanego poetę - rolnika, dla uczczenia ofiar z 10 kwietnia 1940 ruku.
Katyń
Tej nocy zgładzono Wolność
W katyńskim lesie
Zdradzieckim strzałem w głowę
Pokwitowano Wrzesień
Związano do tyłu ręce
By w obecności kata
Nie mogła ich wznosić błagalnie
Do Boga ni do świata
Zakneblowane usta
By w tej katyńskiej nocy
Nie mogła błagać o litość
Ni wezwać z nikąd pomocy
W podartym, jenieckim płaszczu
Martwy do rowu zepchnięto
I zasypano ziemią
Krwią na skroś przesiąkniętą
By zmartwychwstać nie mogła
Ni dać znaku o sobie
I na zawsze została
W leśnym katyńskim grobie
Pod śmiertelnym całunem
Zwiędłych, katyńskich liści
By nikt się nie doszukał
By nikt się nie domyślił
Tej samotnej mogiły
Tych prochów i tych kości
Świadectwo największej hańby
I największej podłości
Tej nocy zgładzono prawdę
W katyńskim lesie
Bo nawet wiatr choć był świadkiem
Po świecie jej nie rozniesie
Bo tylko księżyc niemowa
Płynie nad smutną mogiłą
Mógłby zaświadczyć poświatą
Jak to naprawdę było…
Bo tylko drzewa nad grobem
Stojące niby gromnice
Mogłyby liści szelestem
Wyszumieć tę tajemnicę
Bo tylko świt, który wstawał
Na kształt różowej pochodni
Mógłby wyjawić światu
Sekret ponurej zbrodni
Bo tylko ziemia milcząca
Kryje jenieckie ciała
Wyznać okrutną prawdę
Mogłaby – gdyby umiała
Tej nocy sprawiedliwość
Zgładzono w katyńskim lesie
Bo która to już wiosna
Która wiosna i jesień
Minęło od tego czasu
Od owych chwil straszliwych
A sprawiedliwość milczy
Nie ma jej widać wśród żywych
Widać we wspólnym grobie
Legła przeszyta kulami
Jak inni z kneblem na ustach
Z zawiązanymi oczami
Bo jeśli jej nie zabrała
Nie skryła katyńska gleba
Gdy żywa nie woła
Nie krzyczy o pomstę do nieba?
Czemu jeśli istnieje
Nie wstrząśnie sumieniem świata?
Czemu nie tropi, nie ściga
Nie sądzi, nie karze kata
Zgładzono sprawiedliwość
Prawdę i wolność zgładzono
Zdradziecko w smoleńskim lesie
Pod obecnej nocy osłoną
Dziś jeno ptaki smutku
W lesie zawodzą żałośnie
Jak gdyby pamiętały
O tej katyńskiej wiośnie
Jakby wypatrywały
Wśród leśnego podszycia
Śladów jenieckiej śmierci
Oznak byłego życia
Czy spod dębowych liści
Albo sosnowych igiełek
Nie błyśnie szlif oficerski
Lub zardzewiały orzełek
Strzęp zielonego munduru
Kartka z notesu wydarta
Albo baretka spłowiała
Pleśnią katyńską przeżarta
I tylko pamięć została
Po tej katyńskiej nocy
Pamięć nie dała się zgładzić
Nie chciała ulec przemocy
I woła o sprawiedliwość
I prawdę po świecie niesie
Prawdę o jeńców tysiącach
Zgładzonych w katyńskim lesie
Autor:
Kruk Mieczysław
/Rolnik ze Wschodu/
